Narciarstwo tourowe, śladowe i biegowe
» Wędrówki na nartach |
» Sprzęt |
» Poruszanie się |
»
Wróć na stronę główną
|
Informacje zawarte na tej stronie stanowią jedynie część wiedzy, którą powinineś opanować przed założeniem nart!
Bardziej szczegółowe informacje znajdziesz w poradniku Narciarstwo tourowe, śladowe i biegowe
(wyd. Bezdroża, 2006), na podstawie którego powstał poniższy tekst.
Gorąco zachęcamy do zapoznania się z poradnikiem (więcej informacji znajdziesz
tutaj...)
|
I. Zimowe wędrówki na nartach
Dla wielu turystów zima stanowi wymuszoną i niechcianą przerwę w wędrówkach górskich. Po obfitych opadach śniegu nawet stosunkowo niskie, gęsto zaludnione i dobrze zagospodarowane turystycznie polskie Beskidy stają się dla turysty pieszego bardzo trudne i potencjalnie niebezpieczne. Z kolei położone z dala od zamieszkanych osiedli, głównych tras turystycznych i komunikacyjnych masywy Karpat rumuńskich, ukraińskich, pasm skandynawskich lub bałkańskich są zimą praktycznie niedostępne.
Pierwsze opady śniegu odcinają te rozległe obszary od świata. Na szczęście nie oznacza to, że z ich eksploracją musimy czekać do wiosny, a w międzyczasie skazani jesteśmy na turystyczną bezczynność - kluczem do uprawiania zimowych wędrówek jest odpowiednie wyposażenie, przede wszystkim turystyczny sprzęt narciarski. Dzięki niemu przez całą zimę realizować możemy zarówno jednodniowe wycieczki górskie, jak i rekreacyjne spacery za miastem. Bardziej doświadczeni turyści wyruszyć mogą na dłuższe wyprawy, przewidujące biwakowanie w terenie wędrówki wielodniowe to jedna z najbardziej wymagających form turystyki narciarskiej, jednak tylko one dają możliwość dotarcia w środku zimy do odległych i bezludnych rejonów górskiego interioru.
Wędrując przez dzikie górskie ostępy, stajemy się niejako wybrańcami, nielicznymi szczęściarzami, którym dane jest podziwianie tych fascynujących rejonów w surowej zimowej szacie. Podczas wycieczek w rzadko odwiedzane i słabo zaludnione pasma, możemy być niemal pewni, że przez cały czas wędrówki będziemy w górach sami, a zostawiony przez nas ślad i wytopione przez ogniska jamy przez wiele dni lub tygodni pozostaną jedynymi oznakami obecności człowieka.
Nastała zima? Świetnie! Skompletujmy sprzęt, spakujmy plecak i w drogę!
» początek strony |
» powrót na stronę główną
II. Sprzęt
Zastosowany tutaj podział nart za punkt wyjścia bierze ich przeznaczenie oraz przydatność do różnych form szeroko pojmowanej zimowej turystyki górskiej. Należy jednak mieć świadomość, że nie jest to jedyny możliwy podział, co więcej, w niektórych przypadkach przyporządkowanie konkretnego modelu nart do danej kategorii może być problematyczne.
Podstawowym sprzętem wykorzystywanym w wyprawach w góry wysokie (i we wszystkich innych wędrówkach, podczas których pokonywać będziemy trudny technicznie teren, obfitujący w długie podejścia i wymagające zjazdy) są narty tourowe. Ich cechą charakterystyczną jest konstrukcja wiązania, umożliwiająca zarówno chodzenie z uwolnioną piętą, jak i bezpieczny zjazd z całkowicie zablokowanym butem. Wszystkie narty tourowe posiadają krawędzie i przystosowane są do montażu fok.
W zastosowaniach turystycznych nartom tourowym niewiele ustępują narty telemarkowe. Podstawową cechą odróżniającą te dwa typy nart jest budowa wiązania - wiązanie telemarkowe nie pozwala na sztywne zablokowanie pięty, co podczas zjazdów wymusza specyficzną technikę manewrowania. Sprzęt telemarkowy jest bardzo popularny w USA, Kanadzie i krajach skandynawskich, w Polsce jak dotąd używa go bardzo mało osób.
Krótsze, mniej wymagające wycieczki po prostych technicznie niższych górach, pogórzach, leśnych drogach itp., organizować można także na nartach śladowych (ich różnorodne mutacje w krajach anglojęzycznych, zwłaszcza w USA, określa się jako typ backcountry, przy czym pod terminem tym rozumie się często nie tylko pewien konkretny rodzaj nart, ale całą ideę turystyki narciarskiej "z dala od wyciągu" i przygotowanych tras).
W zależności od przeznaczenia, w grupie tej spotyka się szeroki wachlarz konstrukcji, od nart niewiele szerszych i cięższych od typowych rekreacyjnych lub sportowych "biegówek", do modeli zbliżonych parametrami do sprzętu telemarkowego. Na ogół narty śladowe są węższe i dłuższe od nart tourowych, we wszystkich typach wiązań pięta jest wolna. Nowoczesne rozwiązania konstrukcyjne "śladówek" (bardzo dobra wytrzymałość, ułatwiające manewry taliowanie, możliwość współpracy z fokami i in.) nie wykluczają realizacji wycieczek także w wyższych górach - na odpowiednio dobranej narcie, z niewielkim obciążeniem, podejścia lub odcinki płaskie pokonuje się nie gorzej niż na narcie tourowej czy telemarkowej (a przy dobrych warunkach śniegowych nawet lepiej ze względu na mniejsze opory ruchu).
Trudności pojawiają się dopiero podczas zjazdu, gdy swobodna pięta ogranicza możliwość wykonywania dynamicznych manewrów. W Polsce wśród wędrujących zimą turystów najczęściej spotyka się sprzęt tourowy lub właśnie sprzęt śladowy, skądinąd zresztą najbardziej adekwatny do stopnia trudności typowego dla wycieczek po Beskidach.
Również sportowe narty biegowe są w Polsce dosyć popularne, niestety, spotykane w większości pasm duże różnice wysokości, obecność stromych odcinków, konieczność pokonywania nietkniętej pokrywy śniegowej w jej wszelkich odmianach oraz licznych przeszkód terenowych (wiatrołomów, zlodowaciałych kolein, wystających skałek itp.) powodują, że dla narciarzy biegowych większość obszaru górskiego "interioru" jest niedostępna. Konstrukcja nart biegowych (mała powierzchnia ślizgów, brak metalowych krawędzi i in.) powoduje, że można się na nich wygodnie poruszać jedynie na odpowiednio przygotowanych trasach (w Polsce jest ich wciąż bardzo mało, najwięcej w Sudetach) lub gładkich odkrytych stokach z dobrze uleżaną pokrywą śnieżną.
Inne rodzaje sprzętu - wyczynowe narty do freeridu, krótkie narty trekkingowe, narty big foot, turystyczny snowboard (splitboard) i in. są jak dotąd w naszym kraju znacznie mniej popularne.
Różnorodność oferowanych na rynku typów i modeli nart przyprawić może o zawrót głowy. Wyspecjalizowane firmy produkują w każdej z wymienionych kategorii kilka linii sprzętu (dla profesjonalistów, np. zawodników biorących udział w zawodach, dla mniej zaawansowanych turystów wędrujących rekreacyjnie w prostym terenie, dla kobiet itd.) - oczywiście także w kilku wersjach wymiarowych. Rozwiązania konstrukcyjne ewoluują i czasem "przenikają się", tak więc, jak wspomniano wyżej, wszelkie podziały "gatunkowe" sprzętu są coraz trudniejsze i nieostre, rośnie specjalizacja nart i całego towarzyszącego im wyposażenia dodatkowego.
Zatem, jeśli dopiero nosimy się z zamiarem kupna sprzętu narciarskiego, powinniśmy zastanowić się przede wszystkim, co tak naprawdę chcemy i jesteśmy w stanie robić zimą w górach, a dopiero potem zdecydować się na wybór odpowiedniego wyposażenia. Wybór ten ułatwić ma zamieszczona poniżej krótka charakterystyka podstawowych rodzajów nart z garścią uwag na temat ich użytkowania i konserwacji. W dalszych rozdziałach opisano pokrótce najważniejsze elementy ekwipunku narciarza.
Konserwacja sprzętu narciarskiego
Codzienna konserwacja sprzętu narciarskiego sprowadza się przede wszystkim do oczyszczenia go z błota, piasku itp. po zakończeniu wycieczki. Co pewien czas powinniśmy naostrzyć krawędzie nart - można zrobić to samemu, używając specjalnych ostrzałek, lub zlecić tę usługę profesjonalnemu, licencjonowanemu serwisowi (zdecydowanie lepiej wybrać ten drugi wariant - krawędzie powinny być zaostrzone z dokładnością do 1ş; trudno się spodziewać, że osiągniemy ją, posługując się np. źle wyregulowaną uniwersalną ostrzałką).
Regenerację lub drobne naprawy ślizgów (parafinowanie, wyrównanie głębokich zarysowań, wypełnienie ubytków itp.) umożliwiają przeznaczone to tego parafiny, woski syntetyczne i tworzywa, które wprasowuje się w powierzchnię ślizgu na gorąco (służą do tego specjalne grzałki, możemy też wykorzystać zwykłe żelazko). Przeprowadzając ten zabieg nieumiejętnie (zbyt rozgrzanym żelazkiem), łatwo jednak uszkodzić nartę, więc jeśli nie wiemy, jak się do tego zabrać, również i z tym problemem rozsądniej udać się do serwisu. Jeśli przez dłuższy czas nie będziemy używać nart, nie wiążmy ich "na sztywno" (z zetkniętymi na całej długości ślizgami), ale zostawmy im luz pozwalający na zachowanie profilu. Po sezonie warto oczyścić ślizgi z resztek starych smarów i zabezpieczyć je cienką warstwą parafiny. Narty najlepiej przechowywać w pokrowcu (nie kurzą się) i w miejscu suchym (zamiast np. w zawilgoconej piwnicy lub na balkonie).
Ruchome metalowe elementy wiązań możemy w razie potrzeby napuścić odpowiednimi smarami. Po sezonie, przed dłuższym przechowywaniem, warto zabezpieczyć owe newralgiczne elementy przez nałożenie na nie smaru stałego, parafiny itp.
W przypadku skorup najważniejsze jest wyjęcie i wysuszenie wewnętrznych botków. Buty skórzane konserwujemy typowymi dla tego materiału sposobami.
Kijki teleskopowe powinniśmy po każdej wycieczce rozkręcić, dokładnie oczyścić z piasku, błota itp. i osuszyć. Oczywiście kijków nigdy nie smarujemy - ich mocne skręcenie stałoby się wtedy niemożliwe.
Foki po wycieczce czyścimy i suszymy w temperaturze pokojowej, w miejscu przewiewnym. Wysuszone sklejamy. Najwygodniejszym sposobem składania fok (zwłaszcza w terenie) jest sklejanie "na trzy". W przypadku dłuższego przechowywania fok, sposób ich złożenia nie jest już tak istotny - można skleić je z sobą na całej długości, złożyć na pół lub dokleić do nich specjalną folię zapobiegającą wysuszeniu kleju. Nigdy nie zostawiamy w takich wypadkach fok przyklejonych do nart, ponieważ już po kilku godzinach przechowywania w cieple część kleju może po ściągnięciu foki pozostać na ślizgu.
Co pewien czas (najczęściej co dwa sezony intensywnego użytkowania) zachodzi potrzeba wymiany kleju - traci on swoje właściwości, ściera się, brudzi itd., przez co przestaje spełniać swoje zadanie. Klej do fok można dostać w dobrych sklepach turystycznych, przy czym należy pamiętać, że jest on produkowany w dwóch podstawowych odmianach o zupełnie innym przeznaczeniu: do regeneracji (odtworzenia) warstwy klejącej (w tubach) i do doraźnego podklejania słabo trzymających fragmentów fok (w aerozolu).
Fokę powinniśmy też co jakiś czas poddać impregnacji (gdy widzimy, że bardzo łatwo namaka), do czego służą specjalne impregnaty. Wodoodporność foki możemy zwiększyć też domowymi sposobami, stosując np. olej parafinowy
Dostępność sprzętu narciarskiego
Gdzie kupować sprzęt narciarski? Narty biegowe i śladowe (rzadziej) posiada w swojej ofercie większość dużych sklepów narciarskich. Nie licząc narciarstwa zjazdowego, obie wspomniane formy narciarstwa są w Polsce najpopularniejsze, a pod względem kosztów sprzętu zdecydowanie najtańsze. Narty tego typu sprzedawane są często w zmontowanych kompletach narta/wiązanie, zwykle od razu mamy też możliwość zakupu odpowiednich butów. Z kolei narty tourowe zdobyły zasłużoną dobrą renomę głównie wśród ratowników górskich, poza którymi używa ich wciąż nieliczna grupka entuzjastów. Powodem takiego stanu rzeczy są niewątpliwie wysokie koszty wyposażenia (na najprostsze nowe narty, wiązania i buty przeznaczyć trzeba po ok. 1000-1500 zł, "niepozorne" foki to wydatek powyżej 300 zł) oraz ogólnie małe zainteresowanie wymagającą turystyką zimową. Wszystko to sprawia, że większość sklepów nie ryzykuje i nie sprowadza sprzętu tourowego. Kupić go można jedynie w specjalistycznych sklepach turystycznych, nastawionych na obsługę wąskich gremiów użytkowników (ratowników, przewodników, wspinaczy itd.), zwykle "na raty", tj. dobierając oddzielnie poszczególne elementy wyposażenia. Sprzedawcy w tego rodzaju placówkach udzielą nam zazwyczaj kompetentnych porad (oni sami bardzo często użytkują oferowane przez siebie produkty).
Konkurencyjnym źródłem zaopatrzenia w sprzęt narciarski jest tzw. drugi obieg, czyli giełdy i komisy turystyczne. Oferta handlowa tych placówek jest odzwierciedleniem sytuacji znanej ze sklepów: w zalewie nart zjazdowych trafiają się nieliczne "biegówki" i "śladówki", wyjątkowo i raczej przypadkowo odnaleźć można narty tourowe. Sprzedawcy oferują na ogół zmontowane komplety, ceny są bardziej przystępne, ale niestety tracimy w tym przypadku jakąkolwiek możliwość wyboru - szansa, że dostępny sprzęt będzie dopasowany pod każdym względem (i w pełni sprawny) graniczy niemal z cudem, dlatego każdą transakcję należy bardzo dokładnie przemyśleć. Kompromisowym wyjściem z sytuacji jest tani zakup mniej kluczowych składników wyposażenia na giełdzie narciarskiej lub w komisie (deski, kijki), a wiązań, skorup i fok -w profesjonalnym sklepie. Do działalności turystycznej "od biedy" zaadoptować można większość modeli nart zjazdowych (główny mankament stanowi w tym przypadku ich duży ciężar i podwyższona twardość). Dobieramy je do naszej masy i wysokości tak, jak zostało to opisane wcześniej. Używane "zjazdówki" można kupić prawie za "grosze", jednak takie rozwiązanie to ostateczność - pamiętajmy, że ich konstrukcja jest już osłabiona przez otwory po starych wiązaniach (do ich wypełniania służą specjalne czopy z tworzyw sztucznych), a montując wiązania tourowe, podziurawimy je dodatkowo. Wytrzymałość takich nart jest obniżona, zaś korzystanie z nich, zwłaszcza w trudniejszych warunkach, bywa ryzykowne.
Narciarstwo biegowe, ale także śladowe i tourowe, jest znacznie bardziej popularne w Czechach niż w Polsce, stąd też trzecia możliwość wejścia w posiadanie wymarzonego sprzętu to wycieczka do naszych południowych sąsiadów. Sklepy w Pradze, Ostrawie czy Ołomuńcu posiadają znacznie szerszą ofertę niż ich polskie odpowiedniki, a ceny są zdecydowanie niższe. Podobnie dobrze zaopatrzone są komisy. Ciekawą ofertę znajdziemy też w sklepach austriackich (przede wszystkim we Wiedniu i w Grazu) oraz np. w Rumunii - duży wybór stosunkowo taniego sprzętu proponują sklepy turystyczne w Bukareszcie, Braszowie (Brasov) i Klużu (Cluj-Napoca). Wyjazd za granicę jest szczególnie opłacalny, gdy chcemy jednorazowo zaopatrzyć się w większą ilość sprzętu (nie tylko narciarskiego, ale w ogóle turystycznego) lub gdy na takie zakupy umawiamy się w kilka osób.
» początek strony |
» powrót na stronę główną
III. Poruszanie się
» Poruszanie się na fokach:
Planując wycieczkę, powinniśmy, o ile to możliwe, zaplanować ją tak, by użycie fok było jak najbardziej racjonalne. Najlepiej, jeśli strome i trudne podejścia przypadają na początkową część dnia, później niech czekają nas głównie długie zjazdy. W przypadku obranej już konkretnej trasy, analiza profilu przesądzić powinna o preferowanym kierunku marszu.
Podczas wędrówki staramy się używać fok wtedy, gdy jest to naprawdę potrzebne (czyli na długich podejściach), w pozostałych sytuacjach wygodniej jest poruszać się bez nich (narta ma wtedy lepszy poślizg, stawia mniejszy opór przy przesuwaniu). Z drugiej strony, wspomniana zasada racjonalności powoduje, że zdejmowanie fok na krótkich zjazdach lub odcinkach płaskich między dwoma długimi podejściami oraz w terenie silnie pofalowanym jest nieekonomiczne - przechodząc te odcinki na fokach, zaoszczędzimy czas i pracę potrzebne na ich częsty montaż i demontaż.
Technikę samego poruszania się na fokach sprowadzić można do kilku zasad, według których:
- Na podejściach musimy pamiętać, że foka (podobnie jak łuska) tym lepiej spełnia swoje zadanie, im mocniej i na większej powierzchni dociśnięta jest do śniegu. Podchodząc, prowadzimy narty prosto, zdecydowanie, równomiernie obciążając całą długość ślizgów. Unikamy odruchowego pochylania się do przodu, wykorzystujemy podpórki pod tylne części butów, w jakie wyposażone są wszystkie wiązania tourowe. Do stabilizacji i asekuracji używamy kijków.
- Wędrówka w terenie wyrównanym będzie tym sprawniejsza i mniej męcząca, im lepiej wyrobimy w sobie koordynację i płynność ruchów (dotyczy to oczywiście także wędrówki bez fok, nie tylko na nartach tourowych, ale także telemarkowych, śladowych i biegowych). Poruszając się na nartach, nie stawiamy kroków jak podczas chodzenia pieszo, ale przemieszczamy się, podobnie jak np. łyżwiarze, w miarowym, równym tempie. Ruch narty w pionie powinien być ograniczony do minimum (narta tourowa wraz z plastikowym butem waży dość dużo), odległość pokonujemy płynnie, przesuwając ślizg po powierzchni śniegu.
W trakcie przesuwania jednej z nart (wykrocznej) do przodu, powinniśmy lekko odbić się drugą nartą (zakroczną). Każdy jednostkowy cykl sekwencji ruchów składających się na krok obejmuje krótki moment zatrzymania narty i przeniesienia na nią części ciężaru, podczas którego foka (w przypadku nart śladowych łuska, a biegowych smar antypoślizgowy) zyskuje przyczepność, dzięki czemu możliwe jest odbicie. Z ruchami nóg zgrywamy pracę rąk i tułowia - odpychamy się kijkami i utrzymujemy delikatnie pochyloną sylwetkę. Zachowujemy naturalny rozstaw nart - szerokość śladu powinna odpowiadać mniej więcej szerokości naszych bioder. W głębokim śniegu taki płynny ruch będzie siłą rzeczy utrudniony przez zapadanie się - marsz wymagać będzie podnoszenia nart i krótszych, bardziej rwanych kroków.
Zmorą wędrówki jest przyklejanie się śniegu do ślizgów nart lub fok, które czasem przybiera rozmiary wręcz uniemożliwiające chodzenie. Najczęściej dochodzi do niego, gdy zamoczona wcześniej foka wejdzie w kontakt z suchym, zmrożonym śniegiem. Zjawisko to można ograniczyć tylko w jeden sposób - stosując odpowiednie smary. Foki zazwyczaj impregnowane są fabrycznie, jeśli jednak widzimy, że zyskały tendencję do namakania (dotyczy to zwłaszcza fok moherowych), możemy zabezpieczyć je sami. Poza specjalistycznymi impregnatami do fok używa się smarów do nart lub np. oleju parafinowego. W terenie najbardziej popularnym, a przy tym skutecznym sposobem przeciwdziałania przyklejaniu się śniegu, jest natłuszczenie ślizgu lub foki kawałkiem świeczki lub bloczkiem parafiny.
Do doraźnego mocowania odpadających fok stosować powinniśmy przede wszystkim przeznaczone do tego kleje w aerozolu. Prowizoryczne przytwierdzenie foki umożliwiają też srebrna, szeroka, wytrzymała taśma izolacyjna (lepiej) lub szeroka, "pocztowa" taśma klejąca (gorzej, ze względu na dużą podatność na ścieranie i pękanie). W razie kłopotów oklejamy nią w 2-3 miejscach nartę z foką i wędrujemy dalej. Ten nieco prymitywny sposób utrudnia co prawda efektywne korzystanie z fok (łatwe zakładanie i zdejmowanie), ale w sytuacji awaryjnej pozwala szczęśliwie zakończyć wycieczkę.
Przy okazji należy dodać, że foka lepiej klei się na suche podłoże i "na ciepło", ponieważ klej staje się bardziej plastyczny i lepki w wyższych temperaturach. Warto zatem przetrzeć czymś ślizgi bezpośrednio przed montażem fok, natomiast te ostatnie przykleją się solidniej, jeśli w mroźny dzień, przed spodziewanym podejściem, nosić je będziemy np. pod kurtką, a nie przytroczone do klapy plecaka.
Najwygodniejszym w terenie sposobem składania fok jest składanie "na trzy". Metoda ta ułatwia niezmiernie zarówno sklejanie fok podczas ściągania narty, jak i przytwierdzanie ich do ślizgu (wystarczy spróbować przykleić prosto i równo rozpostartą na całą długość fokę w warunkach porywistego wiatru, by docenić łatwość mocowania jej "po kawałku"). Oba skrajne odcinki foki zawijamy do wewnątrz (operację rozpoczynamy od odklejenia odcinka "dziobowego") i doklejamy do części środkowej tak, by końce zetknęły się mniej więcej pośrodku. Przechowując złożone w ten sposób foki w domu, powinniśmy zabezpieczyć pozostały w środku, wąski nieosłonięty fragment (najlepiej nadają się do tego zachowane po pierwszym dopasowywaniu odcięte kawałeczki fok).
Poruszając się poza przygotowanymi trasami, na ogół zmuszeni będziemy do przecierania drogi w głębokim śniegu. Czynność ta należy do bardzo pracochłonnych - powoduje szybką utratę sił. Podczas wędrówki poruszamy się zwykle "gęsiego" - osoba idąca jako pierwsza pracuje w tej sytuacji najciężej, podczas gdy ostatnia przemieszcza się niemal bez wysiłku po równo wyciętym i utwardzonym śladzie. A zatem, wędrując w tym szyku, powinno się co jakiś dokonywać rotacyjnych zmian osoby prowadzącej. Ze zmianami tymi nie należy czekać do wyczerpania się sił prowadzącego, lecz przeprowadzać je częściej, w razie potrzeby nawet co kilka, kilkanaście minut. Z przecierania zwolnić można osoby najsłabsze, kontuzjowane itp. Łatwość marszu na końcu da takim osobom handicap, dzięki któremu tempo poruszania się grupy opowiadać będzie wszystkim uczestnikom. W innych przypadkach zawsze dostosowujemy szybkość marszu (i trudności techniczne trasy) do umiejętności i kondycji osoby najsłabszej.
» Podstawy techniki jazdy poza przygotowanymi trasami:
Podstawowe umiejętności, jakie musi opanować każdy adept turystyki narciarskiej lokują się w trzech grupach obejmujących technikę poruszania się po odcinkach płaskich, technikę podchodzenia oraz technikę zjazdu w różnych warunkach śniegowych.
Teren płaski:
Sprawne poruszanie się w terenie płaskim lub delikatnie pofałdowanym wymaga nauczenia się klasycznego (zwykłego) kroku narciarskiego, z uwzględnieniem wszystkich rozmaitych wynikających z użytkowania, różnych, typów nart. I tak, wędrówka na nartach z założonymi fokami, na nartach wyposażonych w łuskę lub smarowanych nartach biegowych polega na wykonywaniu sekwencji ruchów właściwych dla klasycznej techniki biegowej, obejmującej przede wszystkim przemienne przesuwanie (praktycznie bez podnoszenia) równolegle ustawionych nart, odbijanie się z obciążonej narty oraz dodatkowe odpychanie się odpowiednio długimi kijkami. Szerokość prowadzenia nart powinna odpowiadać mniej więcej szerokości naszych bioder. Odbicie następuje po przeniesieniu ciężaru ciała na wysuniętą do przodu nartę i jest możliwe dzięki fokom, łusce lub smarowi podbiegowemu, utrudniającym ruch narty w tył. W trakcie obciążania narty powinniśmy delikatnie ugiąć w stawie kolanowym nogę wykroczną, poza tym podczas marszu utrzymujemy delikatnie pochyloną w przód sylwetkę i dbamy, by wszystkie nasze ruchy były możliwie płynne i skoordynowane. Kijki wbijamy na przemian mniej więcej na wysokości wiązania narty wykrocznej (tzn. kiedy wysunięta jest np. lewa narta, odpychamy się z kijka prawego). Mocne odepchnięcie ułatwia duży sztywny talerzyk oraz właściwy chwyt - dłoń przekładamy przez pętlę kijka od dołu, następnie pewnie ujmujemy rękojeść - pasek powinien ściśle (ale bez utrudniania krążenia krwi) obejmować zewnętrzną część dłoni.
Oczywiście krok ten najlepiej sprawdza się podczas wędrówek lub marszobiegów bez obciążenia na klasycznych nartach biegowych lub wąskich nartach śladowych, odpowiednio smarowanych, zaopatrzonych w lekkie wiązania i cechujących się konstrukcją zmniejszającą opory ruchu (wąskie ślizgi, precyzyjnie dopasowana sztywność, dobrana do warunków śniegowych struktura ślizgów). Szybkie przemieszczanie się tą techniką na nartach tourowych lub telemarkowych (zwłaszcza na dłuższych odcinkach) jest dosyć męczące - głębokie taliowanie utrudnia proste prowadzenie desek, stosunkowo krótkie dzioby mają tendencję do zapadania się w śniegu (zwłaszcza w czasie, gdy narta przyjmuje pozycję zakroczną), zaś foki i duża szerokość ślizgów zwiększają znacznie opory ruchu. Krótsze kijki uniemożliwiają typowe dla nart biegowych zamaszyste odbicie. Dlatego klasyczny krok biegowy w przypadku nart tourowych i telemarkowych musi być znacznie zmodyfikowany. "Kroki" są dużo krótsze i bardziej rwane, często polegają na zwykłym przesuwaniu nart bez wyraźnego odbicia, odległość przebywana w trakcie pojedynczego poślizgu jest niewielka, a w głębokim śniegu (w którym głęboko zapadają się narty) marsz zaczyna przypominać chodzenie na rakietach śnieżnych.
Stawianie kroków podobnych do "pieszych" jest jednak utrudnione przez ciężar butów i nart, a zwłaszcza przez sztywność skorup uniemożliwiających zginanie stawu skokowego. W tej sytuacji maleje znaczenie kijków jako źródła siły napędowej z odbicia, ale zaczynają one służyć głównie do stabilizacji postawy narciarza, czasem ratując go przed upadkiem na bok. Sylwetka narciarza jest bardziej wyprostowana. Z drugiej strony, jak już wielokrotnie wspomniano, w głębokim świeżym śniegu wąskie sportowe narty biegowe stają się praktycznie bezużyteczne, podczas gdy budowa nart tourowych (zwłaszcza duża powierzchnia ślizgów) wyraźnie ogranicza zapadanie się nart i w efekcie umożliwia sprawne poruszanie się naprzód.
Wędrówka na nartach torowych bez fok jest możliwa tylko w terenie płaskim, względnie bardzo słabo pofałdowanym - już na słabo nachylonych podejściach narty z gładkimi ślizgami zaczynają się cofać. Gdy nachylenie jest małe, możemy "od biedy" radzić sobie podchodząc "jodełką", a na bardziej stromych stokach "schodkowaniem" lub po prostu ...pieszo, z nartami w ręku. Technika chodzenia na odcinkach płaskich polega na połączeniu delikatnego odbicia (jest ono możliwe w tylko w niewielkim zakresie i wymaga bardzo dobrego wyczucia przyczepności nart) i jednoczesnym przesuwaniu drugiej narty do przodu. Krok jest krótki, po wysunięciu narty wykrocznej stosunkowo szybko dostawiamy do niej nartę zakroczną, cały czas wspomagając się pracą kijków.
Krok łyżwowy nie nadaje się do wędrówek w terenie - efektywne poruszanie się tą techniką jest możliwe tylko na przygotowanych, utwardzonych trasach.
zobacz
|
O technikach poruszania się przeczytasz w poradniku Narciarstwo tourowe, śladowe i biegowe
(wyd. Bezdroża, 2006). Dowiesz się w nim więcej o:
- Sprzęcie narciarskim: rodzajach nart i ekwipunku
- Poruszaniu się: używanie kompasu, poruszaniu się w lesie, terenie otwartym i poza trasami
- Bezpieczeństwie w górach: rodzajach zagrożeń, lawinach, ratownictwie
- ekwipunku na wyprawy wielodniowe i biwakowaniu w zimie
|
Podchodzenie:
W przypadku nart z łuską zamieszczone tam uwagi zachowują ważność z jednym zastrzeżeniem - łuska ma znacząco gorsze właściwości antypoślizgowe, zatem na bardziej nachylonych stokach nie będzie w stanie utrzymać naszego ciężaru i zapobiec osuwaniu się w dół. Oczywiście jeszcze trudniej będzie podchodzić na nartach wyposażonych w łuskę pokrywającą tylko część ślizgów lub w nartach jedynie smarowanych antypoślizgowo. Sprawne podchodzenie krokiem zwykłym umożliwiają jedynie wyposażone w foki narty tourowe, względnie (choć gorzej) modele telemarkowe lub najcięższe śladowe z głęboko wyciętą w całych ślizgach łuską. Podejścia po stromej lodoszreni, stromym zlodowaciałym śniegu itp. możliwe są tylko przy wykorzystaniu współpracujących z wiązaniami tourowymi noży lodowych (harszli). Oczywiście żaden krok ślizgowy nie wchodzi tu w grę - idąc do góry stawiamy zwykłe kroki "piesze", dobrze wbijając harszle w podłoże i asekurując się kijkami.
Jeśli nie mamy fok, łuska nie trzyma itp., pozostaje nam podchodzenie "jodełką" lub "schodkowaniem". Oba sposoby znajdują zastosowanie raczej na krótkich podejściach, na dłuższych odcinkach poruszanie się tymi sposobami jest dosyć czasochłonne i mozolne.
"Jodełka" polega na przemieszczaniu się do góry na nartach rozstawionych w szerokie V (narty tworzą zwykle kąt ok. 50-60ş, im są krótsze, tym łatwiej jest rozstawiać je szerzej). Należy uważać, by cały czas poruszać się możliwie dokładnie w linii spadku stoku. Przy każdym kroku uginamy delikatnie kolana do wewnątrz, tak, by dobrze obciążyć wewnętrzne krawędzie nart, i pomagamy sobie kijkami. Podstawą efektywności podchodzenia "jodełką" na trasie utwardzonej jest dobre krawędziowanie desek, poza przygotowanymi trasami komfort podejścia na nartach z krawędziami lub bez jest zbliżony.
"Schodkowanie" sprowadza się do przemieszczania się w górę na nartach ustawionych dokładnie poprzecznie do linii spadku stoku. Każdy krok rozpoczyna się od wbicia dolnego kijka i przeniesieniu ciężaru na dolną nartę (najlepiej z jej delikatnym pochyleniem w kierunku dostokowym, tak by efektywnie oprzeć się na wewnętrznej części ślizgu). Następnie przenosimy górną nartę wyżej i po obciążeniu jej górnej krawędzi dostawiamy do niej nartę dolną. W przypadku nart tourowych możemy dla lepszego panowania nad deskami (cały czas muszą być ustawione równolegle i dokładnie w poprzek stoku!) zapiąć wiązania w położeniu "na zjazd".
W niektórych sytuacjach (np. na bardzo stromej i krętej ścieżce wijącej się pośród gęstego lasu) najbardziej efektywnym sposobem podejścia jest odpięcie nart i przebycie kłopotliwego odcinka pieszo. Narty możemy nieść w ręku, ciągnąć po śniegu na lince przywiązanej do otworów w dziobach (w przypadku nart tourowych) lub po doraźnym związaniu używać jako rodzaj wbijanego co krok "kijka" lub "czekana" (wygodne rozwiązanie na bardzo stromych podejściach).
Zjazdy:
W przypadku nart z łuską zamieszczone tam uwagi zachowują ważność z jednym zastrzeżeniem - łuska ma znacząco gorsze właściwości antypoślizgowe, zatem na bardziej nachylonych stokach nie będzie w stanie utrzymać naszego ciężaru i zapobiec osuwaniu się w dół. Oczywiście jeszcze trudniej będzie podchodzić na nartach wyposażonych w łuskę pokrywającą tylko część ślizgów lub w nartach jedynie smarowanych antypoślizgowo. Sprawne podchodzenie krokiem zwykłym umożliwiają jedynie wyposażone w foki narty tourowe, względnie (choć gorzej) modele telemarkowe lub najcięższe śladowe z głęboko wyciętą w całych ślizgach łuską. Podejścia po stromej lodoszreni, stromym zlodowaciałym śniegu itp. możliwe są tylko przy wykorzystaniu współpracujących z wiązaniami tourowymi noży lodowych (harszli). Oczywiście żaden krok ślizgowy nie wchodzi tu w grę - idąc do góry stawiamy zwykłe kroki "piesze", dobrze wbijając harszle w podłoże i asekurując się kijkami.
Jeśli nie mamy fok, łuska nie trzyma itp., pozostaje nam podchodzenie "jodełką" lub "schodkowaniem". Oba sposoby znajdują zastosowanie raczej na krótkich podejściach, na dłuższych odcinkach poruszanie się tymi sposobami jest dosyć czasochłonne i mozolne.
"Jodełka" polega na przemieszczaniu się do góry na nartach rozstawionych w szerokie V (narty tworzą zwykle kąt ok. 50-60ş, im są krótsze, tym łatwiej jest rozstawiać je szerzej). Należy uważać, by cały czas poruszać się możliwie dokładnie w linii spadku stoku. Przy każdym kroku uginamy delikatnie kolana do wewnątrz, tak, by dobrze obciążyć wewnętrzne krawędzie nart, i pomagamy sobie kijkami. Podstawą efektywności podchodzenia "jodełką" na trasie utwardzonej jest dobre krawędziowanie desek, poza przygotowanymi trasami komfort podejścia na nartach z krawędziami lub bez jest zbliżony.
"Schodkowanie" sprowadza się do przemieszczania się w górę na nartach ustawionych dokładnie poprzecznie do linii spadku stoku. Każdy krok rozpoczyna się od wbicia dolnego kijka i przeniesieniu ciężaru na dolną nartę (najlepiej z jej delikatnym pochyleniem w kierunku dostokowym, tak by efektywnie oprzeć się na wewnętrznej części ślizgu). Następnie przenosimy górną nartę wyżej i po obciążeniu jej górnej krawędzi dostawiamy do niej nartę dolną. W przypadku nart tourowych możemy dla lepszego panowania nad deskami (cały czas muszą być ustawione równolegle i dokładnie w poprzek stoku!) zapiąć wiązania w położeniu "na zjazd".
W niektórych sytuacjach (np. na bardzo stromej i krętej ścieżce wijącej się pośród gęstego lasu) najbardziej efektywnym sposobem podejścia jest odpięcie nart i przebycie kłopotliwego odcinka pieszo. Narty możemy nieść w ręku, ciągnąć po śniegu na lince przywiązanej do otworów w dziobach (w przypadku nart tourowych) lub po doraźnym związaniu używać jako rodzaj wbijanego co krok "kijka" lub "czekana" (wygodne rozwiązanie na bardzo stromych podejściach).
Informacje pochodzą z przewodnika
Narciarstwo tourowe, śladowe i biegowe (wyd. Bezdroża, 2006) -
zobacz więcej
Przewodniki i poradniki narciarskie oraz ponad 1600 innych produktów związanych z turystyką znajdziesz w Księgarni Podróżniczej www.bezdroza.pl. Przez ponad 5 lat zaufało nam ponad 20 tys. klientów. Zapraszamy do skorzystania z naszej oferty.
» początek strony |
» powrót na stronę główną

Portal podróżnika bezdroza.pl
|